Kontakt – szkolenia i kursy

25 mar

Serdecznie proszę o kontakt 2wszystkie osoby, które nie dokończyły prowadzonych przeze mnie kursów lub chcą je rozpocząć.

Niestety utraciłam wszelkie kontakty i sama nie mogę do Was dotrzeć.

shivarlin@poczta.fm

Pozdrawiam ciepło
Shivarlin:)

Sztućce i powroty

3 kwi

Dwa lata temu w szufladzie w kuchni zamieniłam miejscami widelce i noże. To metoda by wyrobić nowe połączenia neuronalne w mózgu, otworzyć się na nowe możliwości, ruszyć energię zmian i przestawić się na nowe ścieżki.

Często gdy utkniemy w miejscu, które nam nie odpowiada, zmiany w jednej dziedzinie pomagają przyciągnąć je także w innych ważnych dla nas sprawach.

Dziś, po dwóch latach od tamtej zmiany wciąż zdarza mi się sięgać do noży po widelec…

Gdy pragniesz zmiany w swoim życiu to nie licz na to, że jakakolwiek metoda zadziała natychmiast i w stu procentach.

Jeśli dwa lata codziennego używania tak błahych noży i widelców nie starczą by się przyzwyczaić do ich nowych miejsc to nie można się łudzić, że po kilkunastu, kilkudziesięciu latach życia np. z przekonaniem, że nie należy mi się miłość to się zmieni po jednej medytacji, czy miesiącu pracy energetycznej lub dowolnej innej metodzie.

Ogromnie dużo zależy od naszej determinacji i wiary w sukces. Pewno gdyby mi bardziej na tych widelcach i nożach zależało to już bym dała radę. Ale to jednak tylko sztućce.

Przekładając je podjęłam decyzję by już nie pracować dla korporacji, by nie żyć wbrew swoim wartościom, by skupić się na tym co dla mnie ważne.

Długo wszystko szło dobrze, ale na każdej drodze zmiany, zwłaszcza tak dużej, jaką była moja, dostajemy próby, które mają sprawdzić naszą determinacje a ich pokonanie nas umocnić.

Nie zauważyłam takiej próby, poddałam się lękowi o finanse, o zabezpieczenie dla moich dzieci i całkiem wbrew sobie jednak wróciłam do korporacji… Tłumaczyłam sobie: to tylko na chwilę, mam konkretny cel, nie porzucam tego co ważne…

Skutki były bolesne i pokazują jak poważną sprawą jest zaprzeczenie sobie i temu w co wierzymy.

Moja decyzja, choć racjonalnie tak dobrze ją sobie tłumaczyłam, spowodowała ogromny spadek mojej energii, pojawiły się luki w ochronie energetycznej mojej i moich bliskich jakich nie było od lat. Najpierw pojawiły się drobne wypadki, przykre zdarzenia, później zaczęły chorować moje dzieci, coraz poważniej, na końcu ja sama, całkiem na serio i żadne 2-3 tygodniowe leczenie nie było rozwiązaniem.

Zniknęłam z bloga, Facebook’a, maila, nie byłam dostępna pod telefonem. Musiałam dochodzić do siebie z dala od wszystkiego. Wróciłam do początków by przypomnieć sobie co dla mnie jest ważne i jak muszę żyć by nie tylko być szczęśliwa, ale przede wszystkim zdrowa, by moi bliscy byli bezpieczni i byśmy wszyscy mogli się spełniać nie wbrew sobie (ku uciesze przyklaskującego otoczenia) ale w zgodzie ze sobą.

Kolejny raz moja rodzina nie mogła zrozumieć jak można rezygnować z dobrze płatnej pracy by pomagać innym za rońże i niepewne pieniądze, by zajmować się czymś tak niepoważnym jak medytacja, numerologia, Tarot…

Ale wiesz… Nie ma znaczenia co mówią ludzie wokoło. Szanuję ich i słucham tego co mówią. Ale to moje życie, moja dusza założyła sobie konkretne cele i to je mam realizować. Nie jestem moją mamą, wujkiem, bratem, kuzynką, sąsiadką, koleżanką z pracy, mijanym prezesem… jestem sobą i dlatego Ja jestem ostateczną instancją i siebie mam słuchać podejmując ważne wybory życiowe

Bardzo przepraszam cię jeśli moje złe wybory w ostatnim czasie sprawiły, że nie miałaś ze mną kontaktu. Wracam! Silniejsza niż wcześniej, pewniejsza swojej drogi i gotowa pomóc także Tobie, jeśli tylko tego pragniesz.

Wiem, że jeszcze nie raz sięgnę po widelec potrzebując noża, ale rzecz w tym by szybko zmienić ten błąd. W życiu jest tak samo, mogę się jeszcze nie raz pomylić, ale chodzi o to by nie tkwić w błędzie ale się ocknąć.

 

Wysyłam miłość i światło. Mam ich tak wiele!

 

Ale afirmacje to bzdura. To nie działa!

19 gru

Tak, słyszałam to nie raz… i rzeczywiście nie działała, tyle że problem leżał zupełnie nie tam gdzie mówiąca to osoba go szukała.
Wiec jak to jest: czy afirmacje są skuteczne? Wiem z doświadczenia, że SĄ!
Więc dlaczego bywa, że nie działają? Przyczyn może być co najmniej kilka… Oto najważniejsze z nich.

Zacznijmy od definicji by mieć pewność, że mówimy o tym samym.
Afirmacja (afirmatio – potwierdzać) jest to pozytywna sugestia, którą mamy na celu wprowadzić do naszej podświadomości by zmienić część naszych przekonań. Po co zmieniać przekonania? Okazuje się, że bywa, że część z nich nie służy nam zupełnie a przeciwnie ma blokujący charakter. Jednocześnie są to tylko przekonania a nie fakty, można więc je zmienić. Problem polega na tym, że rozumowo podświadomości tego nie wyjaśnimy i dlatego szukamy metod jakby naokoło, które pozwolą wejść do podświadomości i zrobić w niej symboliczny porządek, pozbywając się tych zbędnych przekonań i wprowadzając nowe.
Osobiście znam tylko dwie skuteczne drogi by ten proces się udał: żmudne i monotonne powtarzanie nowego przekazu tak aż stanie się on nieuświadomioną częścią nas /jak nieświadoma kompetencja/ lub stworzenie emocji o tak dużej dawce energii, która przekona podświadomość, że ten nowy przekaz jest prawdą. Oczywiście afirmacje należą do tej pierwszej kategorii.

Najczęściej afirmacje mają formę pisana, to znaczy określonych zdań pisanych np. 100 razy dziennie. Bywa tez, że są stosowane w formie słownej lub myślowej przez powtarzanie głośne lub w myślach.

Oczekiwania – to pierwsze możliwe źródło problemu. Powiem tak, jeżeli oczekujesz, że dzięki afirmacjom możesz siąść nic nie robić i tylko czekać aż się spełni to niestety jesteś w błędzie. Nawet jeśli przyjmiesz np. taką: „jestem optymistką”, to choćbyś ją powtarzała codziennie kilkadziesiąt razy przez pół roku czy rok, a jednocześnie przy każdej nadarzającej się okazji, z całą mocą narzekała na to jak ci jest ciężko, jakie życie jest trudne i niesprawiedliwie to nie spodziewaj się pozytywnych rezultatów. To proste: wygrywa to co ma większość, a Twoja negatywna postawa będzie miała nie tylko niemal całą twoją codzienność ale jeszcze dużą dawkę emocji.

Pozytywny przekaz – afirmacja powinna być formułowana pozytywnie to znaczy tak jak chcesz żeby było a nie jak chcesz by nie było. Możliwe, że już wiele razy o tym słyszałaś, że nasza myśl podąża za tym na czym się koncentrujemy i to właśnie wzmacniamy. A do tego nasza podświadomość nie zna słowa „nie” i myśli obrazami. Skup się teraz najmocniej jak możesz i nie myśl o krokodylu. Może ci się nawet udało, ale nie mów mi, ze ci krokodyl nie przemknął przez głowę. A powtórz sobie teraz 5 razy: nie myśleć o krokodylu, nie myśleć o krokodylu… i jak pomagasz sobie tymi słowami?

Wytrychy – uważaj by twoja afirmacja nie była jak wytrych, czy lek na wszystko! Większość z nas marzy o tym by być szczęśliwą, ale afirmacja „jestem szczęśliwa” zawiera w sobie tak wiele elementów, że może być zbyt skomplikowana dla naszej podświadomości. Bo co znaczy „szczęśliwa”? zadowolona? I zdrowa? I pełna energii? I w udanym związku? I realizująca się zawodowo? I mająca dość kasy? i… tych i mogłoby być bardzo dużo. Wybierz co jest dla ciebie najważniejsze, poprawa którego z elementów da ci najwięcej satysfakcji lub najmocniej wpłynie na pozostałe. Przykładowo, jeżeli masz udany związek, ale beznadziejną pracę i przez to problemy finansowe to skup się na tym elemencie. Od tego więc zacznij.

Ja sprawca – afirmacja jest tworzona dla ciebie i po to by coś w Tobie zmienić a nie w świecie wokoło. Na nic więc zda się afirmacja „życie jest cudem” czy „świat jest piękny” bo co ci po tym jeżeli Ty tego nie doświadczasz. Znacznie skuteczniej zadziałają takie: „każdego dnia doświadczam cudu życia” czy „każdego dnia odkrywam kolejne piękne rzeczy w świecie wokoło”.

Czas – kolejny ważny element wiąże się z tym by afirmacja została wyrażona w czasie teraźniejszym, to znaczy tak jak by już było tak jak pragniesz. Wyobraź sobie afirmację „będę w udanym związku”. Wszystko fajnie tylko kiedy? jutro powtórzysz, że będziesz, za miesiąc powiesz, że będziesz, to kiedy w końcu będziesz? To ciągle będzie przed Tobą, jak nierealny, wymarzony cel…

Język – pamiętaj o tym by afirmację pisać barwnie, emocjonalnie ale językiem jakim się normalnie posługujesz. Po co ci afirmacja „każdego dnia doświadczam wzniosłych i budujących emocji, które sprawiają, że jestem coraz bardziej koherentna, wyważona i zachowuję się adekwatnie do sytuacji” czy „poddaje się wyższej sile, która prowadzi mnie drogą oświecenie i doświadczeń wzbogacających moją osobowość, sprawiających, że każdego dnia jestem bliższa nirwany”… proszę cię, zaufaj sobie, napisz po swojemu o co ci chodzi!

Ja, ty, ona – wiele razy słyszałam o tym elemencie, choć przyzna, ze jest to jedyny z tych o których pisze, którego nie wypróbowałam na tyle by powiedzieć, że na sto procent się pod tym podpisuję. Chodzi o to by każdą afirmację powtarzać ze swoim imieniem ale w trzech osobach. Przykładowo:
Ja, Magda mam świetną pamięć
Ty, Magda masz świetną pamięć
Ona, Magda ma świetną pamięć
podobno pomaga to podświadomości w ten sposób, że poza naszymi przekonaniami przedstawia dowód przekonań innych osób. Jeżeli ważna jest dla ciebie aprobata i uznanie osób z zewnątrz to koniecznie wypróbuj ten element,. Jeżeli jednak polegasz bardziej na swoich własnych sądach to raczej nie będzie ci on potrzebny.

Istota problemu – dość ważne jest by przed stworzeniem afirmacji określić o co nam naprawdę chodzi, co chcemy nią osiągnąć, czego się pozbyć, jaką nową postawę stworzyć. Wróćmy do powyższego przykładu. Wyobraź sobie, że jesteś osobą raczej „wrażliwą” widzącą ból i okrucieństwo świata wokoło, uważasz, że to cię blokuje od tego by zmienić swoje życie. Więc tworzysz afirmację „jestem optymistką” i dodatkowo codziennie szukasz na to potwierdzeń wokoło i wszelkim czarnym myślom mówisz stop. Okazuje się, że rzeczywiście po pewnym czasie zupełnie inaczej patrzysz na świat i jest w tobie o niebo więcej optymizmu… ale, nadal nic nie robisz by zmienić swoje życie… cóż, prawdopodobnie źródło problemu jest inne i może znacznie lepsza byłaby afirmacja „każdego dnia robię choć jedną rzecz, która odmienia pozytywnie moje życie”. No i oczywiście trzeba zrobić choć jakiś gest i zacząć od rzeczy najprostszych, które będą jak dowód dla naszej podświadomości.

Powtarzalność – jak myślisz jak długo i często musisz powtarzać afirmacje by działały? Zadaj sobie inne pytanie: od kiedy masz problem, którego chcesz się pozbyć? Miesiąc? Rok, kilka lat? Nie oczekuj, że tydzień powtarzania afirmacji po 10 razy dziennie może zmienić postawę, którą budowałaś latami, wielokrotnie ją powtarzając. Przy dużym samozaparciu na pozytywne efekty afirmacji możesz najczęściej liczyć pisząc ją co najmniej 100 razy dziennie przez minimum miesiąc do trzech. Pamiętaj to ma być czynność, która stanie się nawykiem, niemal jak nieuświadomiona kompetencja, dopiero wtedy Twoja podświadomość przyjmie ten przekaz jako swoją prawdę.

Nastawienie – jeżeli już bierzesz się za afirmację, 1)łożyłaś wiele trudu w jej przygotowanie i jeszcze więcej w to żmudne pisanie (oj, jak ja tego nie lubię, nie pisałam ręcznie od tak dawna, że dostaję odcisków) więc jeśli tyle pracy w to włożyłaś to proszę cię, nie sabotuj własnych działań! Szukaj potwierdzeń działania afirmacji albo przynajmniej odrzucaj te przeciwne, momentalnie zacznij myśleć o czymś innym, choć przez czas pracy nad afirmacja. Zdradzę ci sekret, który zawsze działa:
Jeżeli założysz, że afirmacja nie będzie skuteczna, to MASZ RACJĘ!
Jeżeli założysz, że afirmacja będzie skuteczna, to MASZ RACJĘ!

Zgodność podświadomością – to element, o którym wspomina się bardzo rzadko i nawet jeśli przeczytałaś bardzo dużo o afirmacjach i bardzo się starałaś, stosowałaś do powyższych reguł a o tej nie wiedziałaś to afirmacja nie będzie skuteczna! Zobacz jak to działa, wiele kobiet pisze afirmacje typu „mam 1 000 000 zł” lub „jestem bogata” brzmi nieźle, ale bywa, że tylko dla rozumu a dla podświadomości to wielka ściema albo wręcz obraza:
Mam 1 000 000 i go nie wydaje? Nie, niemożliwe! No chyba, że już pokupowałam samochód, dom, ten żakiecik co go widziałam, no i te cudne kolczyki… w najlepszym razie zaczyna się dialog wewnętrzny, który zabija skuteczność afirmacji, ale najczęściej podświadomość nie uwierzy w coś takiego.
Jestem bogata, no ale bogaci są bezwzględni, snobistyczni, zadzierają nosa, rządzą innymi, uważają się za lepszych. Nie! Ja taka nie chcę być… myślisz, że podświadomość będzie współpracować?
jak sobie więc poradzić: napisz afirmacje i jeżeli jesteś z niej zadowolona to wypisz jej najważniejszą część, np. powyżej „bogata” i napisz na kartce wszystkie skojarzenia, które masz z tym słowem. Jeżeli jest wszystko w porządku to zostaw ją w takiej wersji, ale jeśli pojawiają się nieprzyjemne czy złe skojarzenia to trzeba zmienić to słowo. W afirmacji powyżej lepsze mogą się okazać takie jak: „żyję w dobrobycie”, „żyję na najwyższym poziomie”, „opływam w luksusy”…

Więc do dzieła. Od kiedy? Dziś, na co czekać, lepszego momentu nie będzie. Jeżeli masz wątpliwości czy dobrze napisałaś swoją afirmację napisz o tym poniżej lub bezpośrednio do  mnie.

By w nowym roku spełnić marzenia

19 gru

Zbliża się kolejny rok. To niewątpliwie czas podsumowań i planów na kolejny. Wiele osób zwraca się do mnie właśnie teraz z prośbą o horoskop na kolejny… chcemy się dobrze przygotować do nowego by skorzystać jak najbardziej i w nadzieje, że zrealizujemy nasze cele i spełnią się nasze marzenia.
W tym wyjątkowym czasie proponuję Tobie ścieżkę zmian na lepsze, którą mogą przejść nie wychodząc z domu a która może dać zadziwiające efekty.
Codziennie przez 7 kolejnych dni zaprezentuję Tobie jedną metodę, która pozwoli Tobie:

  • Spojrzeć inaczej na siebie, swoje możliwości i problemy
  • Odnaleźć talenty jakie posiadasz i dowiedzieć się jak z nich korzystać
  • Zmienić blokujące przekonania na takie, która pomogą ci przenosić góry
  • Określić czego naprawdę pragniesz i potrzebujesz w swoim życiu odrzucając cudze poglądy, wpływ otoczenia i mody/
  • Dowiedzieć się jak przyciągnąć to czego pragniesz
  • Pozbyć się tego wszystkiego co zalega w Twojej podświadomości i sprawia, że mimo licznych starań Twoje życie nie wygląda tak jak byś chciała
  • Rozliczyć się z przeszłością i wybaczyć tym wszystkim, którzy cię kiedyś zranili

Dziś zaczynamy od… o tym w kolejnym wpisie

Oh, ja też miewam doła!

8 gru

I to jakiego!

Długo wydawało mi się, że jak pracuję z klientami nad tym by nadawali swojemu życiu nową wartość, by żyli pełnią i cieszyli się każdą chwilą, to nie powinnam się do tego przyznawać. Wydawało mi się, że to źle świadczyło o tym co robię, bo skoro nie potrafię sobie sama ze sobą poradzić to jak chcę pomagać innym…

I nagle, któregoś pięknego, albo mniej, dnia, mnie olśniło: każdy czasami miewa zły dzień, przysłowiowego doła. Każdy! Wielcy i podziwiani też.

Jeżeli wydaje ci się, że czyjeś życie to nieustające pasmo sukcesów i przyjemności to jedno jest pewne: nie wiesz wszystkiego o tej osobie i jej życiu. Takich historii znam całe mnóstwo i ciągle los mi pokazuje jak są prawdziwe.

Ania i Rafał opływali w luksusy. Ania co tydzień w sobotę całe przedpołudnie spędzała w SPA: fryzjer, masaż, relaksacja itp. Chyba od lat sama nie umyła włosów, nie zrobiła w domu ani jednego posiłku. Pracowała dla przyjemności na pół etatu, bo nie potrzebowała pieniędzy. Trzy razy do roku jeździli na bardzo egzotyczne wakacje.
Wiele kobiet myślało co ona ma takiego, że jest jej tak dobrze… A Ania trafiła do mnie na karty i okazało się, że to wszystko to złota klatka, bo mąż jest agresywny, bo maltretuje ją i fizycznie i psychicznie, bo dla niego nie istnieje sytuacja, że Ania nie ma ochoty na zbliżenie i to takie jak on chce gdzie i jak chce.
Wielu pukało się w głowy gdy Ania odchodziła od Rafaał i uważało, że w głowie jej się przewróciło od tego luksusu.

Kasia i Tomek też byli wzorowym małżeństwem. Wspólne zainteresowania, życie na wysokim poziomie. Tyle, że gdy skończyli po pięćdziesiąt lat pożegnali się już na dobre z marzeniem o dziecku… nie pomogło to, że oboje byli lekarzami, że mieli pieniądze… nic nie pomogło.

Takich historii są dziesiątki, setki, tysiące. Powody bywają różne: samotność, choroba, problemy finansowe, zawodowe, agresja, konflikty… samo życie.

Nikt nie ma życia nieustannie dobrego i szczęśliwego. Każdy ma problemy. A mimo to jedni mówią o sobie, że są szczęśliwi a drudzy nieustannie narzekają.

Więc gdy następny raz będziesz się czuć jak na dnie rozpaczy, to pomyśl, że to normalny stan rzeczy, który się zdarza każdemu kto żyje. Do ciebie jednak należy decyzja, czy pozwolisz mu zostać na dłużej, czy przeciwnie z nadzieją spojrzysz w przyszłość i uśmiechniesz się, nawet do siebie.

Ja też miewam doła, ale gdy przychodzi mówię mu: widzę cię i wiem, że przejdziesz, spokojnie poczekam:)  zawsze odchodzi.

A Ania jest już 10 lat po rozwodzie. W tym czasie już nie była na egzotycznych wakacjach, włosy myje i czesze sama. Sama gotuje i sprząta. Jej życie nie jest usłane różami, ale teraz mówi o sobie: jestem szczęśliwą kobietą.

Synchroniczność o 11:11, 22:22

15 paź

Świat jest pełen tajemnic i magii. A może zwykłych zdarzeń i znaków, które jedni potrafią dostrzec, a inni albo nie widzą albo nierozumieją, więc wolą powiedzieć, że to nieistotne.

Godzina 22:22 towarzyszyła mi od dziecka… no tak chciałabym napisać, ale tak nie było. Przecież jako dziecko spałam słodko /zazwyczaj/ w momencie jej nadejścia. Odkryłam ją pod koniec szkoły średniej i od tamtego czasu ciągle wraca.

Ale dlaczego akurat 22:22, czy 11:11 ma być ważniejsza, lepsza, istotniejsza niż choćby 8.34 lub 19.46? Czy samo powtórzenie liczb ma coś zmienić, dać jakąś wyjątkową wartość lub znaczenie?

A może to wymysł tych co szukają wszędzie tajemnic i zagadek, muszą sobie ubarwiać życie na różne sposoby, infantylnie wierzą w baśnie i znaki…

Kto zna odpowiedzi?
Kto jest ich na tyle pewien, że mógłby je obstawić?
Ja nie.
Przedstawiam więc wam kilka z możliwości.

Synchroniczność to mówiąc najprościej powiązanie między zdarzeniami, które z pozoru przeczy zasadzie przyczyny i skutku. Przykładowo jeśli nastawisz budzik odpowiednio wcześnie i wykonasz wszystkie poranne czynności w zaplanowany sposób to najprawdopodobniej zdążysz do pracy. To zasada przyczyny i skutku. Ale jeśli któregoś dnia zasapana skręcisz w inną drogę i ledwo zdążysz do pracy, a później okaże się, że gdybyś jechała tą zwykłą to byś trafiła na wypadek i gigantyczny korek… to już będzie synchroniczność. Nie było przyczyny więc skutek jest jakby przypadkowy. Ale czy to naprawdę przypadek?

Pozornie godzina 10:10, 11:11, 20:20, czy 22:22 nic nie znaczą, ale gdy przyjrzeć się im bliżej okazuje się, że jednak może być inaczej.

Wyjaśnienie racjonalne:
W rzeczywistości dość często nieświadomie spoglądamy na zegarek. Zwracamy na to dopiero uwagę gdy występuje godzina, która wydaje nam się wyjątkowa jak właśnie np.: 20:20 czy 11:11 i wówczas to rejestrujemy, szukamy specjalnego znaczenia. W rzeczywistości to nic nadzwyczajnego a jedynie coś na co nasza podświadomość zauważa. To jak z kobietami w ciąży. Dopóki nie jesteś ty lub twoja partnerka w ciąży, albo choć nie myślicie o tym intensywnie, to nie zwracacie uwagi na ciężarne kobiety wokoło. Gdy zachodzisz w ciąże nagle ulice są pełne ciężarnych.

Wypowiedz życzenie
Szczególnie wiele osób pracujących nad rozwojem osobistym lub uczących tego innych, dostrzega tego typu liczby nie tylko na zegarku ale wszędzie wokoło. O ile w Polsce przyjmujemy, że to może być symboliczny, znaczący czas lub moment, to w krajach anglosaskich przyjęło się wypowiadać w tym momencie życzenie, a świadome zarejestrowanie tego ciągu znaków uznaje się za dobry omen.

“Lightworkers” – misjonarze światła
Osoby, które na którymś etapie życia zaczęły zwracać uwagę na tego typu godziny, to Misjonarze Światła. Ich zadaniem jest niesienie pomocy innym, poprawianie cudzego bytu, praca nad zmienianiem świata na lepsze. Przecież każdy może zwracać uwagę na te godziny a jednak robią to nieliczni. Szczegółowo rodzaj powołania tłumaczy dokładna godzina, którą dana osoba obserwuje. 10: 10 to nastawienie na wdrażanie nowych ścieżek działania, 11:11 zdanie jednoczenia ludzi dla dobra ludzkości i szczytnych idei, 20:20 wykorzystanie ogromnej intuicji by wskazywać ścieżki rozwoju ludzkości, 22:22 tworzenie organizacji dbających o cudze dobro, zmieniających ludzi i świat na lepsze.
Energia miłości działań misjonarzy światła ma działać jak wysoka wibracja, jasne światło, zmieniające ziemię na lepsze.

Znak od wszechświata
Jeśli więc Twój umysł skupia się na tego typu godzinie, za każdym razem gdy ją zauważysz zadaj sobie pytanie:
Dlaczego zwracam na to uwagę?
Co takiego dzieje się w tym momencie?
Co mam zacząć robić lub przestać właśnie teraz?
Dlaczego szukam znaczeń tych godzin i gdzie mnie to prowadzi?

Pojawia się też wyjaśnienie /np. u Jana Van Helsinga/, że akt zauważania godziny 22:22 to dowód, że jesteśmy we właściwym miejscu o właściwym czasie, inaczej mówiąc, że nasze życie biegnie dokładnie tak jak zaplanowała nasza dusza.

A może jesteś Misjonarzem światła i właśnie Twój symboliczny budzik dzwoni i przypomina ci o twoim szlachetnym powołaniu.

Cóż, jeśli mam wierzyć w to co niewyjaśnione to lubię takie wersje. Każdy powód jest słuszny by robić rzeczy dobre i o tym pamiętać:)

Gorąco pozdrawiam wszystkich czytających

Stare dusze

7 paź

Stara dusza to taka, która już wielokrotnie wcielała się na ziemi i zebrała przez to sporo doświadczeń.

Można wyróżnić następujące konsekwencje starości duszy:

  1. Stara dusza jest ze względu na wielkość swoich doświadczeń zazwyczaj również duszą dojrzałą – to znaczy lepiej radzącą sobie z potencjałem, który otrzymuje z daną datą urodzenia i imieniem i nazwiskiem.
  2. Powyższa informacja w pewnym stopniu tłumaczy fenomen różnego realizowania tych samych wibracji. Jedna z uczestniczek naszego kursu znalazła przykład znanej jej osoby, która posiadając bardzo podobne wibracje do Jana Pawła II nie przejawia ani jego altruizmu ani pokory i także innych pozytywnych cech. To dość częsty przypadek, podnoszony przez przeciwników numerologii. Jaki jest więc jej sens?
  3. Rzecz w tym, że wibracje są tylko potencjałem, narzędziami jakie otrzymujemy – od nas zależy co z nimi zrobimy, które wybierzemy i jak ich użyjemy. Nasze wibracje nie są nami, nasza istota jest ukryta głębiej i jest (jak dla mnie na szczęście) tajemnicą.
  4. Co nam więc po wibracjach – tu najważniejsze jest to o czym pisałam na samym początku i co wałkowaliśmy w tabelkach: że posiadając daną wibrację jako silną – czyli dominującą, zapewne zrealizujemy ją albo w pozytywie, albo negatywie lub też blokadzie. Nie ma takiej możliwości, że wartości reprezentowane przez nią nie będą nas w ogłoś dotyczyć.
  5. A wracając do dojrzałych/starych dusz – jeśli w portrecie znajdziemy elementy na to wskazujące to mamy dużo większą pewność, że taka osoba zrealizuje pozytyw.
  6. Stara dusza zazwyczaj przeszła już wiele, a więc również okres swojej młodości, kiedy popełniała błędy a ich skutkiem mogą być długi karmiczne – w tym najpoważniejszy „19”
  7. Stara dusza zdążyła już przerobić sporo wibracji, o ile nie wszystkie
  8. Stara dusza często przychodzi na świat z zadaniem przekazania swojego doświadczenia innym
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 39 other followers