Wiosenne porządki

9 kwi

Za oknem coraz więcej słońca, temperatura zaczyna rosnąć. Ach, wiosna rozkwita… A z wiosną co robi tak wielu z nas? SPRZĄTA!

Sieci handlowe, sklepy, wszyscy reklamują cudowne środki do sprzątania. Coraz więcej okien lśni czystością, na balkonach wietrzą się pościele, w tle słychać rytmiczny dźwięk trzepania dywanów… ile energii, czasu i uwagi poświęcamy temu zajęciu.

A dlaczego o tym piszę – ponieważ przy całym tym sprzątaniu zapominamy często o 2 ważnych sprawach i dziś napiszę o pierwszej.

Porządki często robimy powierzchownie! Wiem, wielu się oburzy na takie stwierdzenie. Ale proszę, niezależnie od tego jak pięknie wygląda twoje mieszkanie czy dom, odpowiedz sobie na pytania:

  • Czy w moich szafach są ubrania których od dawna nie noszę?
  • Czy mam naczynia i sprzęty kuchenne, których od dawna nie używam?
  • Czy w domu, w tym w piwnicy i na strychu, są sprzęty, z których nikt nie korzysta?
  • Czy posiadam gazety, które dawno się przedawniły i z nich nie korzystam?
  • Czy mam w domu popsute lub uszkodzone rzeczy – naczynia, ubrania, sprzęty?
  • Czy mam kosmetyki, których data przydatności do użycia się skończyła lub które są już za długo otwarte (na większości kosmetyków symbol słoiczka i liczba miesięcy na nim wskazują jak długo można go używać po otwarciu)?
  • Czy w domu mam leki, których data przydatności do spożycia minęła lub których nikt już nie będzie potrzebować?
  • Czy mam w domu pamiątki lub upominki, które trzymam z poczucia obowiązku lub winy wobec kogoś, a bardzo ich nie lubię?
  • Czy mam w komputerze całe mnóstwo śmieci – plików od dawna nieużywanych i niepotrzebnych?

Każda odpowiedź „tak” oznacza, że w Twoim domu jest rzecz która wnosi do niego złą energię, jest zbędnym balastem, obciąża Cię. Jedna z podstawowych zasad feng shui mówi, że zanim cokolwiek będziesz zmieniać w ustawaniu domu i aranżacji wnętrz, po pierwsze pozbądź się tych rzeczy.

Żaden rytuał oczyszczający dom nie pomoże jeśli będzie nadal mieć w swoim otoczeniu rzeczy, które są

  • zbędne, trzymające nas w przyszłości i zasmęcające naszą przestrzeń
  • zepsute, niedziałające które wprowadzają energię blokującą to co nowe, hamująca pozytywne zmiany

Tak więc jeśli pragniesz zmiany w swoim życiu zacznij od uporządkowania twojej przestrzeni – usuń rzeczy zbędne, niewykorzystywane, za małe, za duże, niepotrzebne, niedziałające, kojarzące się źle.

imagesCAKUYJT8

A kolejnym razem napiszę o tym drugim elemencie porządków, który często pomijamy.

Jak zmienić swoje życie?

6 kwi

Prawie 2 lata temu planowałam serię informacji na temat 7 skutecznych metod zmiany na lepsze. Plan był już szczegółowo opracowany, wpisy gotowe. O każdej z tych metod na 100% procent mogłam powiedzieć, że jest dość prosta, że może jej spróbować każdy… skuteczność każdej z nich przetestowałam pracując z ludźmi na różnych zakrętach życiowych… jednak gdy przyszło do publikowania coś ciągle mnie powstrzymywało. A to córka chora, a to znów komputer nawalił, lub ktoś nagle zadzwonił z potrzebą, gdy miałam siadać i publikować wpis…

Należało wyciągnąć wnioski – co powstrzymuje mnie przed pisaniem o tych metodach? Dlaczego nie mam o tym pisać? Długo szukałam odpowiedzi, ale w tamtym czasie nie potrafiłam jej znaleźć. Stopniowo przestałam o tym myśleć, tak jak i o blogu. Pozwoliłam swojej podświadomości dać mi odpowiedź kiedy będę na nią gotowa.

Moje cierpliwość została nagrodzona. Któregoś dnia wstałam i po prostu wiedziałam, jakby mnie olśniło. Rzeczywiście te metody o których chciałam pisać były świetne. Tak były dość proste i dostępne dla każdego. Nie ma wątpliwości były w stanie pomóc niemal każdej osobie, która ma poczucie, że utknęła w złym miejscu swego życia lub jego martwym punkcie. I z całą pewnością widziałam, że były skuteczne…

Problem był tylko jeden – moje własne życie w tamtym momencie wyglądało zdecydowanie źle. Mogłam zachowywać pozory i jak wielu „nauczycieli życia” grać rolę człowieka sukcesu, fotografować się w pięknych zakątkach świata lub na seminariach u sław. To nie zmieniało jednak faktu, że miałam dość spory dług na 3 kartach kredytowych i limicie w koncie, moje dochody nie można było nazwać stabilnymi, mój związek.. szkoda mówić, wydawało się, że rozwód jest jedynym rozwiązaniem… do tego przeszłam bardzo poważną chorobę, zaczęłam przewlekle chorować na astmę, poza oddanymi Klientami nie miałam praktycznie przyjaciół…

Jak mogłam doradzać co robić by żyć w dobrobycie, cieszyć się wspaniałym związkiem, doskonałym zdrowiem i otaczać się pomocnymi ludźmi?

Podjęłam decyzję: póki nie naprawię mojego życia nie będę więcej się „mądrzyć” i opowiadać o tym co należy robić. Cofnę się o krok i zamiast tylko doradzać innym co robić (choć nie ukrywam skutecznie) przetestuję wszystko krok po kroku na sobie.

Dziś z poczuciem ogromnej radości i spełnienia mogę powiedzieć. Zadziałało. Moja sytuacja finansowa jest doskonała. Nie korzystam już z żadnych kredytów tylko cieszę się z powiększania oszczędności. Mam wokoło oddanych, przyjaznych ludzi na których mogę polegać. Zapomniałam o astmie i wszelkich przewlekłych chorobach. A mój związek znów jest pełen miłości, zaufania, wzajemnego wsparcia.

Dopiero teraz mogę powiedzieć, wiem jak to zrobić nie tylko pracując z innymi ale przetestowałam to wszystko na sobie, wychodząc z bardzo trudnej sytuacji, ocierając się niemal chwilami o depresję. Mogłabym napisać nie było łatwo, ale tak naprawdę nie było trudno. Odkąd podjęłam decyzję stawało się coraz lepiej. Owszem przychodziły chwile zwątpienia i „czarne godziny” gdy wydawało się, że nic już nie ma sensu. Jednak dziś z perspektywy czasu wiem, że było warto, że gdybym się kiedyś nie zastanowiła dlaczego „coś” mnie blokuje przed publikacją tych kilku wpisów to prawdopodobnie tkwiłabym w życiu jakiego nigdy nie chciałam i które dziś z perspektywy czasu mnie przeraża. Na szczęście jest przeszłością i już nie ma na mnie wpływu.

Jaką lekcję możesz wyciągnąć dziś dla siebie – powiem wbrew wielu zasadom, których mnie kiedyś uczono: mówiły działaj tu i teraz, stwórz plan, opieraj się przeciwnościom. Powiem: spokojnie, w Twoim tempie! Jeśli Cię coś blokuje, jeśli nie wiesz dlaczego coś nie wychodzi, zatrzymaj się, zapytaj siebie co jest nie tak. Zaufaj swojej intuicji i ćwicz uważność. Może olśnienie przyjdzie nagle, a może ktoś podsunie Ci odpowiedź lub znajdziesz ją w pozornie nieistotnych szczegółach.

Pamiętaj jednak, że zanim wyruszysz do celu masz mieć pewność, że on jest w 100% Twój – nie męża, żony, rodziców, chłopaka, dziewczyny, przełożonych, otoczenia, dzieci, przyjaciół, reklamy… mogłabym tak wymieniać. Tyle osób i czynników próbuje nam dyktować jak mamy żyć. Pamiętaj proszę: życie w tej postaci masz tylko jedno, w każdej chwili możesz je zmienić, Twoim obowiązkiem jest żyć szczęśliwie… czyli jak? Dla każdego odpowiedź na to pytanie jest inna, znajdź swoją.

Jeśli jeszcze nie wiesz czego pragniesz, to postaram się tu dać Ci podpowiedzi jak szukać swojej definicji szczęścia i celu dla którego warto się starać.

Jeśli masz już swój cel tylko nie wiesz jak zacząć co zrobić, to też właśnie tu postaram się dać Ci odpowiedzi. wiedz jedno już dziś – wiosna to doskonały czas by zaczynać. Lada chwila świat rozkwitnie kolorami, słońce wyjdzie zza chmur. Energia zmian jest teraz tak silna, że i Ty możesz łatwiej z niej skorzystać.

283584

 

STOP! Najpotężniejsza metoda gdy jest naprawde żle.

5 sie

Nie ma uczuć dobrych i złych. Są po prostu uczucia. To co je różni to fakt, że jedne powstają jako reakcje na zaspokojenie naszych potrzeb, inne jako efekt braku, czy niedoboru w zakresie naszych ważnych potrzeb. Te pierwsze to radość, poczucie wygranej, spełnienie, poczucie szczęścia, satysfakcja, itp. Te drugie to smutek, złość, niepokój, agresja, zazdrość, itp.

Mamy prawo do nich wszystkich i nie ma najmniejszego sensu wypierać się tych drugich. To zupełnie normalne, że gdy coś idzie nie tak lub gdy tracimy coś dla nas ważnego, ktoś nas skrzywdzi, doświadczamy uczuć z tej drugiej grupy. Dla jednych to złość i wściekłość, dla drugich smutek, jeszcze inni doświadczają bezsilności. Pozwól im przyjść, nazwij je po imieniu. Każde z nich ma swoją rację bytu i znaczenie. Złość Cię broni, strach ostrzega, bezsilność daje chwilę na to by się pozbierać…

Jednak najważniejsze co różni uczucia z pierwszej i drugiej grupy dotyczy ich dłuższego trwania – te pierwsze nam sprzyjają, sprawiają, że czujemy się lepiej, że możemy więcej, że widzimy wokół samem możliwości. Z kolei te drugie nie dają nam nic dobrego a wręcz potrafią nas pomału niszczyć.

Długotrwała złość, nienawiść, agresja, żal, zazdrość, smutek, bezsilność-  NIC NAM NIE DAJĄ! Trwanie w tych uczucia sprawia, że czujesz się gorzej, nie widzisz szans jakie daje Ci świat, zamykasz się na to co dobre.

Wiem, czasami jest naprawdę źle, czasami mamy za sobą naprawdę trudne przeżycia. Sama tego doświadczyłam i znam historie wielu tych, z którymi pracowałam. Jednak do Ciebie należy wybór. Nie ważne czy przyczyna tkwi w przeszłości czy w stanie obecnym. Ważne, że pielęgnowanie tych trudnych uczuć tylko Ci szkodzi!

To ty decydujesz co czujesz – tak samo złość jak i radość są Twoim świadomym wyborem. Kiedy jest naprawdę źle i masz wrażenie, że dotykasz dna a wokoło nie ma szans trudno się zdobyć na pozytywne myślenie, na potęgę poczucia wdzięczności ale to co możesz zawsze zrobić to powiedzieć sobie STOP. Gdy kłębią się czarne myśli, gdy dół jest najczarniejszy powiedz STOP. Zajmij się czymkolwiek innym. Czasami to wymaga 100% zaangażowania z Twoje strony by skłonić myśli ku innemu tematowi, by zrobić cokolwiek innego. Jednak warto! Zatrzymanie tej negatywnej spirali to pierwszy krok do zmiany.

woman making stop gesture

Jeśli Ci się uda, choć na chwilę, możesz być z siebie dumna. Proces zmian na lepsze, w Twoim życiu, właśnie się zaczął!

Własne miejsce na świecie

29 lip

Tak często gdy myślimy o pracy kojarzymy ją z przykrą koniecznością. Widzimy siebie w urzędzie, fabryce, korporacji, za ladą czy kasą…
Główne nasze problemy to co znowu wymyśli przełożony, czy pensja będzie wypłacona na czas i czy czasami nie ja jestem kolejną osobą do zwolnienia.

Tak rzadko zastanawiamy się czy po to przyszliśmy na świat, czy tak ma wyglądać nasze życie? Praca zajmuje najwięcej naszego czasu, więcej niż sen, jedzenie, dbanie o czystość, czy rozrywka. Dlaczego więc tak się męczymy?

Jeśli Twoje życie wygląda podobnie i chcesz:

  • coś zmienić
  • dowiedzieć się w czym jesteś najlepszy – jak pracować tak by praca przychodziła CI z łatwością i entuzjazmem
  • jak wybrać pracę, która będzie Ci dawać satysfakcję

to zapraszam Cię na na stronę Profile Kariery.

Możesz kochać to co robisz, możesz się spełniać zawodowo. Masz prawo do przyjemności z pracy.

Już dziś dowiedz się jak dojść do tego celu.

footprints-photography-5

Kontakt – szkolenia i kursy

25 mar

Serdecznie proszę o kontakt wszystkie osoby, które nie dokończyły prowadzonych przeze mnie kursów lub chcą je rozpocząć.

Niestety utraciłam wszelkie kontakty i sama nie mogę do Was dotrzeć.

shivarlin@poczta.fm

Pozdrawiam ciepło
Shivarlin:)

Sztućce i powroty

3 kwi

Dwa lata temu w szufladzie w kuchni zamieniłam miejscami widelce i noże. To metoda by wyrobić nowe połączenia neuronalne w mózgu, otworzyć się na nowe możliwości, ruszyć energię zmian i przestawić się na nowe ścieżki.

Często gdy utkniemy w miejscu, które nam nie odpowiada, zmiany w jednej dziedzinie pomagają przyciągnąć je także w innych ważnych dla nas sprawach.

Dziś, po dwóch latach od tamtej zmiany wciąż zdarza mi się sięgać do noży po widelec…

Gdy pragniesz zmiany w swoim życiu to nie licz na to, że jakakolwiek metoda zadziała natychmiast i w stu procentach.

Jeśli dwa lata codziennego używania tak błahych noży i widelców nie starczą by się przyzwyczaić do ich nowych miejsc to nie można się łudzić, że po kilkunastu, kilkudziesięciu latach życia np. z przekonaniem, że nie należy mi się miłość to się zmieni po jednej medytacji, czy miesiącu pracy energetycznej lub dowolnej innej metodzie.

Ogromnie dużo zależy od naszej determinacji i wiary w sukces. Pewno gdyby mi bardziej na tych widelcach i nożach zależało to już bym dała radę. Ale to jednak tylko sztućce.

Przekładając je podjęłam decyzję by już nie pracować dla korporacji, by nie żyć wbrew swoim wartościom, by skupić się na tym co dla mnie ważne.

Długo wszystko szło dobrze, ale na każdej drodze zmiany, zwłaszcza tak dużej, jaką była moja, dostajemy próby, które mają sprawdzić naszą determinacje a ich pokonanie nas umocnić.

Nie zauważyłam takiej próby, poddałam się lękowi o finanse, o zabezpieczenie dla moich dzieci i całkiem wbrew sobie jednak wróciłam do korporacji… Tłumaczyłam sobie: to tylko na chwilę, mam konkretny cel, nie porzucam tego co ważne…

Skutki były bolesne i pokazują jak poważną sprawą jest zaprzeczenie sobie i temu w co wierzymy.

Moja decyzja, choć racjonalnie tak dobrze ją sobie tłumaczyłam, spowodowała ogromny spadek mojej energii, pojawiły się luki w ochronie energetycznej mojej i moich bliskich jakich nie było od lat. Najpierw pojawiły się drobne wypadki, przykre zdarzenia, później zaczęły chorować moje dzieci, coraz poważniej, na końcu ja sama, całkiem na serio i żadne 2-3 tygodniowe leczenie nie było rozwiązaniem.

Zniknęłam z bloga, Facebook’a, maila, nie byłam dostępna pod telefonem. Musiałam dochodzić do siebie z dala od wszystkiego. Wróciłam do początków by przypomnieć sobie co dla mnie jest ważne i jak muszę żyć by nie tylko być szczęśliwa, ale przede wszystkim zdrowa, by moi bliscy byli bezpieczni i byśmy wszyscy mogli się spełniać nie wbrew sobie (ku uciesze przyklaskującego otoczenia) ale w zgodzie ze sobą.

Kolejny raz moja rodzina nie mogła zrozumieć jak można rezygnować z dobrze płatnej pracy by pomagać innym za różne i niepewne pieniądze, by zajmować się czymś tak niepoważnym jak medytacja, numerologia, Tarot…

Ale wiesz… Nie ma znaczenia co mówią ludzie wokoło. Szanuję ich i słucham tego co mówią. Ale to moje życie, moja dusza założyła sobie konkretne cele i to je mam realizować. Nie jestem moją mamą, mężem, bratem, kuzynką, sąsiadką, koleżanką z pracy, mijanym prezesem… jestem sobą i dlatego Ja jestem ostateczną instancją i siebie mam słuchać podejmując ważne wybory życiowe

Bardzo przepraszam cię jeśli moje złe wybory w ostatnim czasie sprawiły, że nie miałaś ze mną kontaktu. Wracam! Silniejsza niż wcześniej, pewniejsza swojej drogi i gotowa pomóc także Tobie, jeśli tylko tego pragniesz.

Wiem, że jeszcze nie raz sięgnę po widelec potrzebując noża, ale rzecz w tym by szybko zmienić ten błąd. W życiu jest tak samo, mogę się jeszcze nie raz pomylić, ale chodzi o to by nie tkwić w błędzie ale się ocknąć.

 

Wysyłam miłość i światło. Mam ich tak wiele!

 

Ale afirmacje to bzdura. To nie działa!

19 gru

Tak, słyszałam to nie raz… i rzeczywiście nie działała, tyle że problem leżał zupełnie nie tam gdzie mówiąca to osoba go szukała.
Wiec jak to jest: czy afirmacje są skuteczne? Wiem z doświadczenia, że SĄ!
Więc dlaczego bywa, że nie działają? Przyczyn może być co najmniej kilka… Oto najważniejsze z nich.

Zacznijmy od definicji by mieć pewność, że mówimy o tym samym.
Afirmacja (afirmatio – potwierdzać) jest to pozytywna sugestia, którą mamy na celu wprowadzić do naszej podświadomości by zmienić część naszych przekonań. Po co zmieniać przekonania? Okazuje się, że bywa, że część z nich nie służy nam zupełnie a przeciwnie ma blokujący charakter. Jednocześnie są to tylko przekonania a nie fakty, można więc je zmienić. Problem polega na tym, że rozumowo podświadomości tego nie wyjaśnimy i dlatego szukamy metod jakby naokoło, które pozwolą wejść do podświadomości i zrobić w niej symboliczny porządek, pozbywając się tych zbędnych przekonań i wprowadzając nowe.
Osobiście znam tylko dwie skuteczne drogi by ten proces się udał: żmudne i monotonne powtarzanie nowego przekazu tak aż stanie się on nieuświadomioną częścią nas /jak nieświadoma kompetencja/ lub stworzenie emocji o tak dużej dawce energii, która przekona podświadomość, że ten nowy przekaz jest prawdą. Oczywiście afirmacje należą do tej pierwszej kategorii.

Najczęściej afirmacje mają formę pisana, to znaczy określonych zdań pisanych np. 100 razy dziennie. Bywa tez, że są stosowane w formie słownej lub myślowej przez powtarzanie głośne lub w myślach.

Oczekiwania – to pierwsze możliwe źródło problemu. Powiem tak, jeżeli oczekujesz, że dzięki afirmacjom możesz siąść nic nie robić i tylko czekać aż się spełni to niestety jesteś w błędzie. Nawet jeśli przyjmiesz np. taką: „jestem optymistką”, to choćbyś ją powtarzała codziennie kilkadziesiąt razy przez pół roku czy rok, a jednocześnie przy każdej nadarzającej się okazji, z całą mocą narzekała na to jak ci jest ciężko, jakie życie jest trudne i niesprawiedliwie to nie spodziewaj się pozytywnych rezultatów. To proste: wygrywa to co ma większość, a Twoja negatywna postawa będzie miała nie tylko niemal całą twoją codzienność ale jeszcze dużą dawkę emocji.

Pozytywny przekaz – afirmacja powinna być formułowana pozytywnie to znaczy tak jak chcesz żeby było a nie jak chcesz by nie było. Możliwe, że już wiele razy o tym słyszałaś, że nasza myśl podąża za tym na czym się koncentrujemy i to właśnie wzmacniamy. A do tego nasza podświadomość nie zna słowa „nie” i myśli obrazami. Skup się teraz najmocniej jak możesz i nie myśl o krokodylu. Może ci się nawet udało, ale nie mów mi, ze ci krokodyl nie przemknął przez głowę. A powtórz sobie teraz 5 razy: nie myśleć o krokodylu, nie myśleć o krokodylu… i jak pomagasz sobie tymi słowami?

Wytrychy – uważaj by twoja afirmacja nie była jak wytrych, czy lek na wszystko! Większość z nas marzy o tym by być szczęśliwą, ale afirmacja „jestem szczęśliwa” zawiera w sobie tak wiele elementów, że może być zbyt skomplikowana dla naszej podświadomości. Bo co znaczy „szczęśliwa”? zadowolona? I zdrowa? I pełna energii? I w udanym związku? I realizująca się zawodowo? I mająca dość kasy? i… tych i mogłoby być bardzo dużo. Wybierz co jest dla ciebie najważniejsze, poprawa którego z elementów da ci najwięcej satysfakcji lub najmocniej wpłynie na pozostałe. Przykładowo, jeżeli masz udany związek, ale beznadziejną pracę i przez to problemy finansowe to skup się na tym elemencie. Od tego więc zacznij.

Ja sprawca – afirmacja jest tworzona dla ciebie i po to by coś w Tobie zmienić a nie w świecie wokoło. Na nic więc zda się afirmacja „życie jest cudem” czy „świat jest piękny” bo co ci po tym jeżeli Ty tego nie doświadczasz. Znacznie skuteczniej zadziałają takie: „każdego dnia doświadczam cudu życia” czy „każdego dnia odkrywam kolejne piękne rzeczy w świecie wokoło”.

Czas – kolejny ważny element wiąże się z tym by afirmacja została wyrażona w czasie teraźniejszym, to znaczy tak jak by już było tak jak pragniesz. Wyobraź sobie afirmację „będę w udanym związku”. Wszystko fajnie tylko kiedy? jutro powtórzysz, że będziesz, za miesiąc powiesz, że będziesz, to kiedy w końcu będziesz? To ciągle będzie przed Tobą, jak nierealny, wymarzony cel…

Język – pamiętaj o tym by afirmację pisać barwnie, emocjonalnie ale językiem jakim się normalnie posługujesz. Po co ci afirmacja „każdego dnia doświadczam wzniosłych i budujących emocji, które sprawiają, że jestem coraz bardziej koherentna, wyważona i zachowuję się adekwatnie do sytuacji” czy „poddaje się wyższej sile, która prowadzi mnie drogą oświecenie i doświadczeń wzbogacających moją osobowość, sprawiających, że każdego dnia jestem bliższa nirwany”… proszę cię, zaufaj sobie, napisz po swojemu o co ci chodzi!

Ja, ty, ona – wiele razy słyszałam o tym elemencie, choć przyzna, ze jest to jedyny z tych o których pisze, którego nie wypróbowałam na tyle by powiedzieć, że na sto procent się pod tym podpisuję. Chodzi o to by każdą afirmację powtarzać ze swoim imieniem ale w trzech osobach. Przykładowo:
Ja, Magda mam świetną pamięć
Ty, Magda masz świetną pamięć
Ona, Magda ma świetną pamięć
podobno pomaga to podświadomości w ten sposób, że poza naszymi przekonaniami przedstawia dowód przekonań innych osób. Jeżeli ważna jest dla ciebie aprobata i uznanie osób z zewnątrz to koniecznie wypróbuj ten element,. Jeżeli jednak polegasz bardziej na swoich własnych sądach to raczej nie będzie ci on potrzebny.

Istota problemu – dość ważne jest by przed stworzeniem afirmacji określić o co nam naprawdę chodzi, co chcemy nią osiągnąć, czego się pozbyć, jaką nową postawę stworzyć. Wróćmy do powyższego przykładu. Wyobraź sobie, że jesteś osobą raczej „wrażliwą” widzącą ból i okrucieństwo świata wokoło, uważasz, że to cię blokuje od tego by zmienić swoje życie. Więc tworzysz afirmację „jestem optymistką” i dodatkowo codziennie szukasz na to potwierdzeń wokoło i wszelkim czarnym myślom mówisz stop. Okazuje się, że rzeczywiście po pewnym czasie zupełnie inaczej patrzysz na świat i jest w tobie o niebo więcej optymizmu… ale, nadal nic nie robisz by zmienić swoje życie… cóż, prawdopodobnie źródło problemu jest inne i może znacznie lepsza byłaby afirmacja „każdego dnia robię choć jedną rzecz, która odmienia pozytywnie moje życie”. No i oczywiście trzeba zrobić choć jakiś gest i zacząć od rzeczy najprostszych, które będą jak dowód dla naszej podświadomości.

Powtarzalność – jak myślisz jak długo i często musisz powtarzać afirmacje by działały? Zadaj sobie inne pytanie: od kiedy masz problem, którego chcesz się pozbyć? Miesiąc? Rok, kilka lat? Nie oczekuj, że tydzień powtarzania afirmacji po 10 razy dziennie może zmienić postawę, którą budowałaś latami, wielokrotnie ją powtarzając. Przy dużym samozaparciu na pozytywne efekty afirmacji możesz najczęściej liczyć pisząc ją co najmniej 100 razy dziennie przez minimum miesiąc do trzech. Pamiętaj to ma być czynność, która stanie się nawykiem, niemal jak nieuświadomiona kompetencja, dopiero wtedy Twoja podświadomość przyjmie ten przekaz jako swoją prawdę.

Nastawienie – jeżeli już bierzesz się za afirmację, 1)łożyłaś wiele trudu w jej przygotowanie i jeszcze więcej w to żmudne pisanie (oj, jak ja tego nie lubię, nie pisałam ręcznie od tak dawna, że dostaję odcisków) więc jeśli tyle pracy w to włożyłaś to proszę cię, nie sabotuj własnych działań! Szukaj potwierdzeń działania afirmacji albo przynajmniej odrzucaj te przeciwne, momentalnie zacznij myśleć o czymś innym, choć przez czas pracy nad afirmacja. Zdradzę ci sekret, który zawsze działa:
Jeżeli założysz, że afirmacja nie będzie skuteczna, to MASZ RACJĘ!
Jeżeli założysz, że afirmacja będzie skuteczna, to MASZ RACJĘ!

Zgodność podświadomością – to element, o którym wspomina się bardzo rzadko i nawet jeśli przeczytałaś bardzo dużo o afirmacjach i bardzo się starałaś, stosowałaś do powyższych reguł a o tej nie wiedziałaś to afirmacja nie będzie skuteczna! Zobacz jak to działa, wiele kobiet pisze afirmacje typu „mam 1 000 000 zł” lub „jestem bogata” brzmi nieźle, ale bywa, że tylko dla rozumu a dla podświadomości to wielka ściema albo wręcz obraza:
Mam 1 000 000 i go nie wydaje? Nie, niemożliwe! No chyba, że już pokupowałam samochód, dom, ten żakiecik co go widziałam, no i te cudne kolczyki… w najlepszym razie zaczyna się dialog wewnętrzny, który zabija skuteczność afirmacji, ale najczęściej podświadomość nie uwierzy w coś takiego.
Jestem bogata, no ale bogaci są bezwzględni, snobistyczni, zadzierają nosa, rządzą innymi, uważają się za lepszych. Nie! Ja taka nie chcę być… myślisz, że podświadomość będzie współpracować?
jak sobie więc poradzić: napisz afirmacje i jeżeli jesteś z niej zadowolona to wypisz jej najważniejszą część, np. powyżej „bogata” i napisz na kartce wszystkie skojarzenia, które masz z tym słowem. Jeżeli jest wszystko w porządku to zostaw ją w takiej wersji, ale jeśli pojawiają się nieprzyjemne czy złe skojarzenia to trzeba zmienić to słowo. W afirmacji powyżej lepsze mogą się okazać takie jak: „żyję w dobrobycie”, „żyję na najwyższym poziomie”, „opływam w luksusy”…

Więc do dzieła. Od kiedy? Dziś, na co czekać, lepszego momentu nie będzie. Jeżeli masz wątpliwości czy dobrze napisałaś swoją afirmację napisz o tym poniżej lub bezpośrednio do  mnie.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 41 obserwujących.